Wojtek Żubr Boliński

Funkcjonujemy w ogromnej, globalnej piramidzie finansowej i tylko wydaje nam się, że będziemy szczęśliwsi, jeśli awansujemy w niej o jeden stopień. Sam awans zwykle jest marnym złudzeniem, wywołanym kupnem nowego, droższego modelu telefonu; w rzeczywistości ściany piramidy są zupełnie gładkie, a jeśli uda nam się choć trochę po nich podciągnąć, robimy to opierając się na głowach innych ludzi, współuczestniczących z nami w tym mało zdrowym sporcie.

Maciej Topolski

Głównym doświadczeniem studenta nauk humanistycznych jest lektura (bierne rozumienie), to doświadczenie kształtuje go jako bardziej świadomego odbiorcę i uczestnika kultury. Nie jest on jednak jej aktywnym uczestnikiem, gdyż wiedza, jaką odebrał, nie posiada praktycznego wymiaru. Student nie wie, jak sprawić, żeby zasób posiadanej przez niego wiedzy mógł stać się jego wartością rynkową. Jego wiedza jest bezcenna o tyle, o ile jest rynkowo bezwartościowa.

Dawid Juraszek

Niektórych coś ciągnie do pisania pod szyldem non-fiction, nawet jeśli jednocześnie ciągnie ich do technik rodem z fiction. Chcą korzystać z the best of both worlds. To ludzkie. Ale jeśli te dwa szyldy mają cokolwiek znaczyć, to trzeba wytyczyć między oboma światami granicę – i legitymować się, gdy się ją przekracza. Rozmowa w TOK FM pozwala porównać to, co pisze Szczygieł i Leszczyński, z tym, co mówią. I jak mówią. I to jest chyba najciekawsze.

Destroix

Słyszałem, że tęsknicie. No ja też, po prostu mam ważniejsze rzeczy, spełniam się, wiecie, jak to jest, ale dobra, nie będę taki, coś dla Was obrzygam. Opowieści lasku wiedeńskiego z Kielc i Krakowa. Dwa teatry, dwa miasta, jeden Kotański. Przepraszam za tytuł recenzji, jest bez związku, ale coś musiałem dać, pożyczyłem z Frondy. Miałem trzy podejścia, ale ZROBIŁEM TO, zaparłem się i obejrzałem! Na raz się, kurwa, nie da, ale w sumie mam obejrzane.

Aldona Kopkiewicz

Jeżeli kwiecień był miesiącem apokaliptycznej medytacji nad wybujałością natury, maj okazał się miesiącem znaków; znaków na tyle tajemniczych, że bez przesady możemy nazwać ten czas okultystycznym. Był to czas obrazów niosących komunikaty nieczytelne, wymagające wiedzy niekanonicznej, a właściwie: wglądu, intuicji i gnozy. Szóstego zmysłu, który rozpakuje hermetycznie zamknięte skrytki, zwłaszcza Czarną Chatę i białą willę, bliźniacze wzgórza, być może.

Dominika Dymińska

Mówi się o prawach seksworkerek, o seksworkerkach-feministkach, o ich prawie do decydowania o własnym ciele – ok, pełna zgoda. Dlaczego tylko ani słowa nie pada przy tym o klientach? Dlaczego za tak całkowicie oczywiste uważa się, że mężczyźni po prostu raz na jakiś czas kupują sobie kobiety, że nie trzeba o nich w ogóle w tym kontekście wspominać? Święte oburzenie wzbudza fakt uprawiania przez kobiety seksu za pieniądze, ale już mało kogo rusza, że mężczyźni ten seks kupują.

Dawid Juraszek

Zastąpiwszy Connery'ego (i Lazenby'ego przy okazji), Moore nie fatygował się udawać, że to jakiś nowy początek, reboot, do czego zmuszono Bonda Craigowskiego. Po prostu przejął pałeczkę i tyle, bez ściemniania, bez zrywania kontynuacji, ale i bez nachalnego jej podkreślania. No i dobrze. Bo tak szczerze, po co pokazywać, dlaczego 007 wyrósł nam taki, a nie inny? Po co komu Młody Bond, całe to zdzieranie kurtyny tajemnicy, początkujący szpieg ze złamanym sercem, itede, itepe?

Anna Fiałkowska

No bo czym jest właściwie najnowsza poezja? Wciśnięta do lamusa i ometkowana jako bełkot, nie budzi zainteresowania ani u młodych (szczególnie po tym, jak przymusza się ich do interpretowania wierszy zaczynając dyskusję pytaniem: „No więc kto mówi w tym utworze?”), ani u starszych, którzy Herberta naczytali się już po dziurki w nosie i nowych poetów nie potrzebują. Upraszczam, jak zawsze, sprowadzam wszystko do jednego, mizernego poziomu.

Aldona Kopkiewicz

Choć otwarcie Ziemi jałowej należy do najmocniejszych w całej znanej mi literaturze, choć wśród tejże literatury niewiele jest dzieł, które poważam tak bardzo, jak twórczość Eliota, i choć sama pozuję na katastrofistkę, żeby dodać życiu nieco pikanterii, frazę „Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień” podczas wiosennych spacerów mruczę tylko przekornie.

Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information